cel 2012-04-26 08:52:26

Zastanawiałam się wczoraj nad tym, czy ten blog ma sens, a jeżeli ma to jaki. Zaczęło się od historii z P. i tak chyba zostanie, dlatego rzedziej tu zaglądam, czasem nie zglądam przez dłuższy czas. Generalnie sprawa jest juz reliktem przeszłości i blog się zakurzył. Gdy nie ma tych emocji, nie czuję potrzeby tu pisać, bo niby o czym... codzienność jest niemiłosiernie pospolita, niewiele się dzieje oprócz miliona zwyczajnych spraw. Tu spisuję tylko te emocje, o których nie mogę powiedzieć nikomu albo prawie nikomu... póki co emocji brak. Wczoraj też rozmawiałam z J., jak to zwykle bywa w środowe wieczory. Rozmowa zeszła na stare tematy, gdy J. tłumaczył mi, abym nigdy nie była pewna tego, że moje uczucia będą zawsze stałe i abym wzięła pod uwagę to, ze nawet najbardziej idelne związki się rozsypują. Wtedy Mu nie wierzyłam. Dziś, po 7 latach od tamtych rozmów, myślę dokadnie tak jak wtedy mówił J. Nie pytał o szczegóły, ale znacząco się uśmiechną, słysząc co mówię. I przy tej okazji rozmowy o mężach i żonach  zastanawiam się jakim mężem jest P. Jak czuje się On i Jego Żona już jako małżeństwo - czy są szczęśliwi, czy umieją się cieszyć byciem razem, czy może im już spowszedniało i zaczynają myślec o kupnie kota. Jak wygląda ręka P. z obrączką na palcu? Nie chciałabym chyba tego zobaczyć. P. i obrączka... coś zgrzyta...

Często maleńki znak przywodzi na pamięć dawne, przyćmione długim wiekiem sprawy.
— Seneka Młodszy


skomentuj (0)

dług 2012-03-09 11:00:21

Wczorajsza wirtualna rozmowa z P. trwała długo. Dużo w niej było uśmiechu (jak zawsze) ale i mowy o tym co było kiedyś. Ale ja dziś nie o tym. Powiedział, że "powinien" wiedzieć o tym co czułam, o blogu - chce go przeczytać, bo uważa że skoro sprawa dotyczyła nas obojga to On tez ma prawo wiedzieć, a nie się tylko domyślać i chciałby z tego wyciągnąć jakąś naukę dla siebie. Zrozumiał moją odmowę, ale dal mi wiele do myślenia.

W bałaganie myśli pojawia się słowo "powinien"... i w związku z tym pytania: Czy On ma jakiekolwiek prawo do moich uczuć, do moich myśli, łez - do tego co sama musiałam przejść kiedy On sobie tak po prostu odszedł i ani razu wtedy nie zapytał jak i co czuję, czy może potrzebuję rozmowy? Czy On powiedziałby mi co czuł? Czy nie jest przypadkiem o dwa lata za późno na deklarację o współuczestnictwie w całym tym zamieszaniu. Czy może rzeczywiście P. ma prawo poznać to co prawie dwa lata działo się w mojej głowie i sercu... a ja nie dzieląc się tym z Nim, na swój sposób Go oszukuję...

Tak oto dręczył siebie i jątrzył tymi pytaniami, nawet z pewną lubością. Zresztą nie były to pytania nowe ani nagłe, lecz owszem, dawne, dobrze znane, bolesne. Już dawno zaczęły go nękać i stargały mu serce na nic.
- Fiodor Dostojewski, Zbrodnia i kara

skomentuj (8)

wino 2012-02-26 15:27:39

 Moim winem był P. Upił mnie sobą do nieprzytomności i długo nie pozwalał wytrzeźwieć... kac męczy.

Przy winie

Spojrzal, dodal mi urody,
a ja wzielam ja jak swoja.
Szczesliwa, polknelam gwiazde.
Pozwolilam sie wymyslic
na podobienstwa odbicia
w jego oczach. Tancze, tancze
w zatrzesieniu naglych skrzydel.
Stol jest stolem, wino winem
w kieluszku, co jest kieliczkiem i stoi stojac na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona az do krwi.
Mowie mu, co chce: o mrowkach umierajacych z milosci
pod gwiazdozbiorem dmuchawca. Przysiegam, ze biala roza, pokropiona winem, spiewa.
Smieje sie, przechylam glowe. ostroznie, jakbym sprawdzala wynalazek, Tancze, tancze
w zdumionej skorze, w objeciu, ktore mnie stwarza.
Ewa z zebra, Venus z piany, Minerwa z glowy Jowisza
byly bardziej rzeczywiste.
Kiedy on nie patrzy na mnie, szukam swojego odbicia
na scianie. I widze tylko gwozdz, z ktorego zdjeto obraz

Sol 1962, Wisława Szymborska

skomentuj (1)

Autoterapia Pana Złego 2012-02-23 20:32:17

Nie mogę przestać czytać tego bloga... To niesamowite jak mężczyzna może pisać o kobiecie, w której sie zakochał. Zaczynam znow odkurzać stare emocje i serce uderza mocniej. 

Zastanawia mnie dlaczego mężczyźnie jest tak ciężko przyznać się do zakochania. Dlaczego Zły tego nie zrobił, a P. tak.  Dlaczego usłyszałam to od P. - czy to był juz znak ostatecznej rozgrywki i powiedzenie sobie na "do widzenia" tego co boli najbardziej, aby rozstanie było jeszcze bardziej bolesne? Czy działał na zasadzie "masz to, co chcesz usłyszeć i na tym kończymy"... 

Chciałabym jeszcze kiedyś usłyszeć od P. że cierpiał tak jak ja, gdy mi to mówił i w każdej sekundzie później.

 

Powiedzenie komuś, że to już koniec, jest brzydkie i fałszywe. Nawet kiedy już o kimś nie myślimy, nadal pozostaje w nasz obecny. Istota, która się dla nas liczyła, liczyć się będzie zawsze.

- Amelie Nothomb, Ani z widzenia ani ze słyszenia

skomentuj (1)

kat 2012-02-23 12:09:26

Znowu się odezwał... Niespodziewanie napisał, zapytał co słychać i klasycznie zakończył, że odezwie się później, z tym, że to później potrwa pewnie pół roku. W walentynki dostałam dziwny wierszyk na maila, nadawca i autor nieznany... ani PS. ani brat, tym bardziej nie mąż... po wczorajszej wiadomości od P. przyszła mi na myśl jego osoba, że może ten wierszyk od niego... a ponieważ wtedy nie odpisałam anonimowemu nadawcy, sprowokowałam wczorajszą wiadomość. Może. Może Może.
Dziś źle mi się pracuje, czytam stare notki na blogu, nie mogę zebrać myśli.

To bardzo niebezpieczne, zaglądać głębiej kobiecie w serce.
— Mikołaj Gogol

skomentuj (0)

Księga Gości